XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA "A" 19.11.2016

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:

«Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. 
Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. 
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” 
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” 
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”».

Mt 25, 14-30

Gdy mowa o talentach, to oczywiście najpierw chodzi o zwykłe pieniądze. Ale na jaką duchową rzeczywistość wskazuje ten obraz? Na nasze naturalne zdolności i talenty? To chyba zbyt mało, bo każdy człowiek posiada jakieś uzdolnienia z urodzenia i lepiej lub gorzej stara się je rozwijać. Wierzący, niewierzący, Żyd, buddysta i muzułmanin. Nic w tym szczególnego. Czasem niechrześcijanie znacznie przewyższają chrześcijan w rozwijaniu naturalnych darów. „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców” (1 Kor 1, 27). Bywa tak, że chrześcijanie są z ludzkiego punktu widzenia mało utalentowani, nie tak sprytni jak „dzieci tego świata”, niedouczeni, zbyt ubodzy, by pomnożyć to, co otrzymali z urodzenia, a jednak bogaci, tyle że z powodu innych darów.

Kto więc „ma”? Najpierw ten,  kto świadomie zdecydował się pójść za Jezusem. „Ma” ten, kto Go chce słuchać i uczyć się całe życie. „Ma” ten, kto wie, że nauka Chrystusa go przerasta, ale mimo to woli pozostać z Nim niż dalej żyć w ciemności.

Ale co „ma” ten, który jest chrześcijaninem, co odróżnia go od innych i dlatego nakłada na niego obowiązek świecenia w ciemnościach i nadawania smaku ziemi? Jakimi innymi talentami dysponuje, których nie mają niechrześcijanie?

Blok reklamowy

Wyszukiwanie

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Zegar

Dzisiaj jest

poniedziałek,
20 listopada 2017

(324. dzień roku)

Licznik

Liczba wyświetleń:
309433