XXIV NIEDZIELA ZWYKŁA"A" 17.09.2017.

 

Najpierw chciałbym zwrócić uwagę na to, że w dzisiejszym fragmencie Ewangelii jest mowa o przebaczeniu bratu. Zarówno na początku, jak i na końcu swojej wypowiedzi Jezus podkreśla to samo: prze­baczyć swemu bratu. Również przykład, który podaje, dotyczy dwóch współsług, którzy mają tego samego pana, nie są to więc ludzie całkowi­cie sobie obcy. Jest ktoś, kto ich łączy – ten, kto pożyczył im pieniądze, kto im darował. Może to nie najważniejsze w tej perykopie, ale zmusza nas ona do myślenia, że przebaczenie trzeba zacząć od swoich najbliż­szych. Stosunkowo łatwo jest przebaczyć ludziom, którzy są daleko, albo łatwo skoncentrować się na tych, z którymi nic nas nie łączy. Przebacze­nie jest jednak potrzebne zwłaszcza wśród najbliższych. Dlaczego? Gdyż z najbliższymi żyjemy na co dzień. Żyjemy z braćmi, z siostrami, żyje się w rodzinie – i dlatego w tym miejscu, gdzie jest większe prawdopodo­bieństwo, że człowiek wyrządzi komuś krzywdę, tam też potrzeba wię­cej przebaczenia i więcej miłości. To jest pierwsza myśl z tej Ewangelii: zwrócić uwagę na to, że przebaczenie trzeba kierować zwłaszcza do tych, którzy są nam najbliżsi.

 

Każdy nasz grzech jest w pewnym sensie długiem wobec Boga. Bóg daje nam wiele skarbów; kiedy my te skarby źle wykorzystujemy, to tak, jak­byśmy kradli coś z tego, co jest łaską Bożą. Zaciągamy wtedy dług. O tym samym jest mowa w modlitwie Ojcze nasz: „odpuść nam nasze winy (można przetłumaczyć «długi»), jak i my odpuszczamy naszym winowajcom” (czyli tym, którzy mają wobec nas dług). Grzech jest dłu­giem. Długiem wobec Pana Boga, który jednak nam go odpuścił, choć był nieporównywalnie większy niż ten, który zaciągnęli wobec nas inni ludzie. I to jest palący problem. Największym problemem jest zrozu­mieć, doświadczyć, uwierzyć, że to ja mam o wiele większy dług wobec Boga niż ludzie wobec mnie. Pan Bóg mi przebaczył o wiele więcej, niż mnie się wydaje, że ja przebaczam innym ludziom. Problem polega na tym, że jesteśmy tak skoncentrowani na sobie, że nie widzimy świata poza sobą. Wydaje się nam, że gdy ktoś zrobi nam krzywdę, to jest to naprawdę koniec świata i taka wina, która przekracza nawet dziesięć ty­sięcy talentów. Ale to, co my robimy innym, albo to, co robimy Panu Bogu, wydaje się nam w ogóle nieważne.

Tu widać różnicę między naszym myśleniem a myśleniem ewange­licznym. I uwaga, nie chodzi o to, żebyśmy czytając tę Ewangelię, powie­dzieli: „Ja tego nie rozumiem. To jest jakiś dziwny świat”, ale o to, żeby­śmy zaczęli iść w stronę takiego myślenia, o którym ona mówi. Muszę odkryć, co Pan Bóg mi dał. Muszę odkryć, jak wielkim przebaczeniem Bóg mnie obdarzył. Muszę odkryć, że naprawdę jestem dłużnikiem wo­bec Niego, choćby z racji tego, iż spowiadam się nie siedemdziesiąt siedem, ale i więcej razy z tych samych grzechów, począwszy od pierw­szej spowiedzi świętej – i za każdym razem Pan Bóg mi wybacza.

 

Blok reklamowy

Wyszukiwanie

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Zegar

Dzisiaj jest

czwartek,
21 września 2017

(264. dzień roku)

Licznik

Liczba wyświetleń:
296737