Trzecia niedziela Adwentu zwana jest „niedzielą radości” i na wszelkie sposoby próbuje się wyróżniać spośród pozostałych niedziel tego okresu liturgicznego.Podkreśla to chociażby różowy kolor szat, które kapłani nakładają podczas celebracji. Można więc odnieść wrażenie, że niedziela ta chce przełamać niejako czas adwentowej „pokuty”, wnosząc pewien pierwiastek radości, dając wytchnienie umartwionemu ciału i pokrzepianemu nieustannie duchowi. Ale przecież cały Adwent jest radosnym czasem oczekiwania na przyjście Pana. Skąd więc ta odmienność tej trzeciej niedzieli Adwentu?

Chodzi przede wszystkim o podkreślenie tego, że chrześcijańską radość trzeba rozumieć inaczej niż rozumie ją świat. Bo nie jest to powszednia ziemska radość wypływająca nade wszystko ze schlebiania swoim zmysłom, ale jest to prawdziwa radość, której źródłem jest obecność Boga pośród swojego ludu, o czym mówi prorok Sofoniasz, obecność Boga, który wciąż działa, nieustannie przekonuje nas o swojej obecności, przekonuje nas o swojej miłości i o tym, że zbawienie jest właśnie w Nim (zob. So 3, 17). Oto źródło prawdziwej chrześcijańskiej radości, radości płynącej z bycia wybranym dzieckiem Bożym. Z kolei św. Paweł wzywa Filipian do radości, bo Pan jest blisko (por. Flp 4, 4). Wszelkie troski i problemy zdają się ginąć w obliczu Jego rychło spodziewanego przyjścia.

Blok reklamowy

Wyszukiwanie

Zegar

Dzisiaj jest

środa,
19 grudnia 2018

(353. dzień roku)

Licznik

Liczba wyświetleń:
409239